Koszty to nie wszystko – czas przestawić się na ciągły przepływ

Michael Porter w 1985 wśród czterech podstawowych strategii konkurencyjności wymieniał dwie dotyczące kosztów. Od tamtego czasu pilnujemy kosztów na każdym poziomie zarządzania.

Wśród wyzwań logistycznych w drugiej dekadzie XXI wieku wymienia się jednak przede wszystkim: zarządzanie ryzykiem, sprężystość i responsywność, stabilność i przejrzystość, oraz drastyczną optymalizację zapasów w zdigitalizowanych łańcuchach dostaw. Czy strategia kosztowa wystarczy?

W firmach dominuje paradygmat kosztu jednostkowego, zgodnie z którym obniżanie kosztu jednostkowego ma największy bezpośredni wpływ na podnoszenie zyskowności, mierzonej jako stopa zwrotu z zainwestowanego kapitału.

Logika strategii przepływowej, opartej na ciągłości przepływu, podważa ten paradygmat. Budowanie systemu opartego na przepływie nie jest niczym nowym. Guru usprawnień procesowych, w tym Taiichi Ohno, Eli Goldratt, W. Edwards Deming, Henry Ford oraz Frederick Taylor podnosili temat ciągłości przepływu i podkreślali jego rangę uznając przepływ jako element bazowy swoich rozwiązań.

Przykładowo Henry Ford uznawał jako zasadę nadrzędną przyspieszenie prędkości systemu produkcji. Zaobserwował i ustalił, że najwolniejsze zadanie rządzi całym przepływem, a synchronizacja aktywności przed, w trakcie i po takim zadaniu determinuje szybkość działania całego systemu. Ford widział ogromną wartość w eliminacji czasu oczekiwania.

Jeszcze wcześniej Frederick Taylor, twórca zarządzania naukowego, skupiał się na standaryzacji czasu, marszrut, narzędzi, metod i instrukcji. Analizował i redukował zmienność w procesie, aby zabezpieczyć stały przepływ. Twórcy Lean Management, TQM i TOC również piętnowali złogi w procesie i promowali jego ciągłość, w tym przepływ. (…)

Pobierz cały artykuł w PDF.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do współpracy!